Powieść przygodowa, jednocześnie wchodząca w skład prekursorów nurtu fantastyki naukowej. Fabularnie powiązana jest z dwoma innymi książkami Verne'a. Dzieci kapitana Granta, opowiadają o wydarzeniach wcześniejszych, oraz Tajemniczej Wyspy, w której ukazany jest okres późniejszy.
Jest rok 1866. Świat obiegają informacje na temat pojawienia się na morzu tajemniczej, olbrzymiej morskiej istoty, posiadającej niesamowitą szybkość i siłę, dla której przedziurawienie statku nie stanowi żadnego problemu. Aby uporać się z tym zagrożeniem, rząd Stanów Zjednoczonych wysyła nowoczesną fregatę, Abraham Lincoln, na której pokładzie znajduje się trójką głównych bohaterów, Pierre Aronnax - zoolog, jego służący - Conseil, i Ned Land - harpunnik. W wyniku zderzenia statku z potworem wszyscy oni zostają wyrzuceni do morza. Wkrótce przekonują się, że potwór wabi się Nautilus, i w rzeczywistości jest nowoczesną łodzią podwodną, za której sterami stoi enigmatyczny kapitan Nemo.
Verne lubi długie opisy przyrody. Zdecydowanie. Tym razem z pomocą przychodzi mu Pierre Aronnax, który jako zoolog nie zawaha się zwrócić uwagi na każde podwodne zwierzę i roślinę, a wtóruje mu Conseil, który będąc maniakiem taksonomii, każdą istotę zakwalifikuje do odpowiedniego królestwa, typu, gromady, rządu, rodziny, rodzaju i gatunku! Trochę koloryzuje, ale szczerze mówiąc, tego typu fragmentów jest sporo, i jeżeli ktoś nie jest zainteresowany biologią, to może się w takich momentach nudzić.
Bohaterowie powieści są aż do bólu przewidywalni, nieskomplikowani i prezentują pewne określone typy charakterów. Profesor Aronnax jest, jak przystało na dobrego badacza, pochłonięty nauką i gotowy na poświęcenia w celu pogłębienia wiedzy własnej, jak i całej ludzkości. Ned Land jest silny, zdeterminowany, nieokrzesany, czasem porywczy. Po prostu uosobienie męskości, co biorąc pod uwagę to, że jest harpunnikiem, wcale nie dziwi. Ze wszystkich postaci Conseil wydaje się być taki jakiś bez wyrazu. Jest służącym profesora, który charakteryzuje się tym, że jest służącym wzorowym, wiernym i całkowicie oddanym swemu panu. Zdecydowanie najciekawszą postacią jest kapitan Nemo, ale żeby nie zdradzać fabuły, nie będę o nim nic kompletnie pisać. W końcu jest tajemniczym geniuszem, kapitanem swego cudownego wynalazku.
Dla mnie pierwszoplanową rolę odgrywają nie same przedstawione postacie, a Nautilus. To jest ten element, który wyróżnia "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" spośród innych książek przygodowych, wprowadzając elementy fantastyki naukowej w takim wydaniu jaki lubię najbardziej.
W momencie wydania książki, czyli ponad 150 lat temu, ówcześni ludzie mogli jedynie marzyć o tak zaawansowanych łodziach podwodnych, bo ich pierwsze modele dopiero się pojawiały. Juliusz Verne wykazał się prawdziwym wizjonerstwem, gdyż jego fikcyjny Nautilus stosuje rozwiązania, które pojawiły się dopiero w czasach współczesnych, jak elektryczny napęd, czy śluzy powietrzne. Oczywiście, inne z nich są kompletnie nierealne, jak układ napędzania łodzi zwykłymi bateriami, czy jej niesamowita wytrzymałość na przeciążenia, ale... to są nieistotne fakty, które w żadnym stopniu nie przeszkadzają w jej odbiorze.
Pomimo tego, że od momentu wydania powieści minęło prawie 150 lat, to w żadnym stopniu nie umniejsza to magii Nautilusa, który będąc ukazanym jako wyjątkowo luksusowa, wygodna i przestronna łódź podwodna, nawet w naszych czasach budzi podziw. Z ciekawości szukałem informacji w Internecie, czy coś podobnego zostało zbudowane. Znalazłem jedynie koncepty.
Styl prozy Verne'a jest specyficzny, bowiem udaje mu się wplatać do swych książek długie opisy, które mogą nudzić, ale jednocześnie nadają jego książką pewnego uroku i utwierdzają czytelnika w przekonaniu, przedstawione wydarzenia są rzeczywiste. Gdyby napisać o Nautilusie tylko to, że istnieje, to byłoby to mało wiarygodne, prawda? Verne opisuje jednak go ze szczegółami, podając nawet wymiary pomieszczeń, grubość pancerza, czy rodzaj dostępnej aparatury.
Pomimo tego, że wykreowane przez Verne'a postacie nie posiadają skomplikowanych osobowości, oprócz kapitana Nemo, oczywiście, to w żaden sposób nie przeszkadza to pozytywnym w odbiorze książki. Nawet więcej - potrafili oni wzbudzić moją szczerą sympatię.
Zdecydowanie moja ulubiona książka Juliusza Verne'a, którą bez wahania poleciłbym każdemu.
Blog poświęcony szeroko pojętej literaturze fantastycznej. Własne recenzje książek plus osobiste przemyślenia i uwagi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Verne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Verne. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 lutego 2015
piątek, 14 września 2012
Juliusz Verne - Tajemnicza wyspa
Tajemnicza wyspa opowiada o piątce Amerykanów, uczestników wojny secesyjnej, którzy po dostaniu się do niewoli postanowili skorzystać z możliwości ucieczki wykorzystując skradziony balon. Jak można się domyślić po samym tytule, balonem tym - z powodu złej pogody - uciekają aż za daleko, docierając do bezludnej wyspy położonej gdzieś na południowym Pacyfiku.
Więcej elementów fabuły zdradzać nie będę.
W przeciwieństwie do współczesnej literatury popularnej, nastawionej na ciągłą akcję, w książce Verne'a, znajdziemy dużo szczegółowych opisów. Zaznajamiają one czytelnika z fauną i florą wyspy oraz wszystkimi szczegółami geograficznymi, przez co bardzo szybko staje się ona znajoma dla czytelnika, pozwalając zrozumieć jak czują się rozbitkowie. W końcu to ich drugi dom, muszą go więc znać doskonale.
Równie dokładnie i szczegółowo opisane są wszystkie udogodnienia skonstruowane przez zaradnych amerykanów. Interesuje Cię z czego można wytworzyć mydło na tropikalnej wyspie, lub czym zastąpić cukier? Tak - to świetnie, podobnych rzeczy jest mnóstwo. Nie? No cóż...
Po przeczytaniu trudno mieć wątpliwości co do obszernej wiedzy autora, którego książki nie mogłyby powstać bez znajomości fizyki, chemii, matematyki i biologii.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to co na jednych robi pozytywne wrażenie, innych może zwyczajnie znudzić. Jeśli ktoś oczekuje akcji, to musi się nieco uzbroić w cierpliwość. Tempo książki zwiększa się z upływem czasu, czyniąc ją (przynajmniej w moim odczuciu), nużącą na początku, ale za to coraz bardziej interesującą z postępującym rozwojem wydarzeń, przez co ostatnie rozdziały wręcz "połknąłem" w błyskawicznym tempie.
W wersji elektronicznej książka jest dostępna w Internecie, w języku angielskim. Poniżej link do wysokiej jakości eBooków w wielu popularnych formatach. Wszystko za darmo i zupełnie legalnie, z powodu wygaśnięcia praw autorskich.
http://www.gutenberg.org/ebooks/1268
Więcej elementów fabuły zdradzać nie będę.
W przeciwieństwie do współczesnej literatury popularnej, nastawionej na ciągłą akcję, w książce Verne'a, znajdziemy dużo szczegółowych opisów. Zaznajamiają one czytelnika z fauną i florą wyspy oraz wszystkimi szczegółami geograficznymi, przez co bardzo szybko staje się ona znajoma dla czytelnika, pozwalając zrozumieć jak czują się rozbitkowie. W końcu to ich drugi dom, muszą go więc znać doskonale.
Równie dokładnie i szczegółowo opisane są wszystkie udogodnienia skonstruowane przez zaradnych amerykanów. Interesuje Cię z czego można wytworzyć mydło na tropikalnej wyspie, lub czym zastąpić cukier? Tak - to świetnie, podobnych rzeczy jest mnóstwo. Nie? No cóż...
Po przeczytaniu trudno mieć wątpliwości co do obszernej wiedzy autora, którego książki nie mogłyby powstać bez znajomości fizyki, chemii, matematyki i biologii.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to co na jednych robi pozytywne wrażenie, innych może zwyczajnie znudzić. Jeśli ktoś oczekuje akcji, to musi się nieco uzbroić w cierpliwość. Tempo książki zwiększa się z upływem czasu, czyniąc ją (przynajmniej w moim odczuciu), nużącą na początku, ale za to coraz bardziej interesującą z postępującym rozwojem wydarzeń, przez co ostatnie rozdziały wręcz "połknąłem" w błyskawicznym tempie.
W wersji elektronicznej książka jest dostępna w Internecie, w języku angielskim. Poniżej link do wysokiej jakości eBooków w wielu popularnych formatach. Wszystko za darmo i zupełnie legalnie, z powodu wygaśnięcia praw autorskich.
http://www.gutenberg.org/ebooks/1268
Etykiety:
Juliusz Verne
Subskrybuj:
Posty (Atom)
loading..